...a my wszyscy na Campo di Fiori. I nawet nie o to chodzi, że idący na śmierć są samotni, co podkreślał Miłosz, i nie o to, że się nie pochylamy nad cierpiącymi.. w dzisiejszym świecie trudno by się było pochylić nad wszystkimi, jednocześnie, w różnych sprawach, na własne życie już by się nie znalazło czasu. Tylko czemu my się niczego nie uczymy, drepczemy w miejscu, zadeptujemy Mądrość płynącą z historii? Z jednej strony obraz matki, której wyrywali z rąk i rzucali w ogień jej dziecko, z drugiej ktoś mówi, że oni mieli na naszych ulicach swoje kamienice. I to nie tylko sprawa Żydów. Zresztą co teraz Izrael robi z Palestyńczykami. Nikt się niczego nie nauczył. Straszny żal.
P.S. Parę dni temu świat przeżywał zamach w Bostonie, zginęły 3 osoby w tym 8 letni chłopiec, wielu ciężko rannych, kilkanaście osób w stanie krytycznym. I tego samego dnia seria zamachów bombowych w Iraku, 150 zabitych, nikt nie wyliczał ile dzieci w jakim wieku ani ilu jest rannych. Tyle.