niedziela, 27 stycznia 2013

Niedziela, nie na Głównym

Korzystając z tego, że Najmłodsze Dziecko śpi a Średnie oraz Najstarsze są z Ojcem na czymś w Kinie, siadam do komputera z kawą i kawałkiem Karmelowego Blądi (patrz zdjęcie). Przepisu na ciasto podawać nie będę bo wyjdzie na to, że prowadzę blog kulinarny, a jestem za cienka w uszach, żeby konkurować z różnymi Esencjami Smaku, Łait Plejtami czy Cukrowymi (to od niej przepis) Wróżkami. Zainteresowanym przypominam: szukajcie a znajdziecie.

Karmelowe Blondie

W internecie można teraz znaleźć wszystko, bezzasadne wydaje się w dzisiejszych czasach kończenie jakichkolwiek studiów. Samodzielnie można sobie na przykład wystawić diagnozę jeśli zaczyna nam coś dolegać, ja namierzyłam ostatnio, że mam zapalenie tarczycy. Następnie poszłam z objawami do lekarza, dostałam skierowanie na badanie krwi oraz usg, odebrałam wyniki i na co jestem chora? Ma Pani proszę Pani zapalenie tarczycy. Niegroźna choroba chociaż upierdliwa, leczy się ją podając hormony. Planuje Pani zajść a najbliższym czasie w ciążę? JA?? ZNÓW?! No jeśli nie to możemy zacząć kurację, wkrótce poczuje się Pani lepiej. Ha.

Inny przykład, oglądamy sprawozdanie z obrad sejmu, gdzie posłowie debatują nad tym, że nie będą debatować o związkach partnerskich, bo jest to niezgodne z Konstytucją. Konkretniej z Artykułem 18 Konstytucji. Odszukujemy w necie co też jest napisane w Artykule 18:Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Hm.. zastanawiamy się już samodzielnie.. ten artykuł nie stoi w żaden sposób w sprzeczności z koniecznością obrony praw tych osób, które nie chcą lub nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego. Ponad to, w artykule tym nie jest napisane, że rodzinę stanowią kobieta z mężczyzną, tylko małżeństwo jest objęte taką klauzulą. A i jeszcze, zasępiamy się, ciekawe jakaż jest różnica między macierzyństwem i rodzicielstwem z perspektywy kobiety. Może chodzi o to, że nas RP będzie otaczać ochroną i opieką podwójnie?

Jak już zaczęłam grzebać w Konstytucji, odnalazłam i inne ciekawe artykuły, na przykład w Artykule 31 napisano: Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Czy szacunek dla wolności i praw innych nie obowiązuje posłów? I czy polskie prawo nakazuje parom zawierać związki małżeńskie?Albo Artykuł 32: Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Napisane jest, że wszyscy a okazuje się, że tylko niektórzy. Niestety lista równych jest tajna więc człowiek nie wie czy się łapie czy nie i jeśli nie, to dlaczego.

No proszę jak się rozpolitykowałam ale w końcu nie samym chlebem, czy tam ciastem, człowiek żyje. W każdym razie, jak widać, w necie jest wszystko. Nikt nam nie będzie wody z mózgu robił, sami sobie odpowiemy na wszystkie pytania. Więcej, sami sobie zadamy wszystkie pytania. A następnie sami sobie upieczemy, sami zjemy i to nas li i jedynie zemdli! Bez wniosków ogólnych.

wtorek, 15 stycznia 2013

Kulinarnie a tak naprawdę o sensie życia.

Upiekłam ciasto. Z książki White Plate "Słodkie". Torta della Nonna się nazywa. Wspaniałe, cudowne, pyszne. Wszyscy biorą przepis. Czy to mój sukces czy White Plate? Nie wiem ale dumna jestem i tak. Nie ma chyba wspanialszej rzeczy niż karmić ludzi. Na przykład w barze sushi. Się wchodzi, się siada, patrzy się na facetów zwijających te wszystkie cuda, się wybiera, się zjada. Praca i za chwilę efekt. Klient uśmiechnięty od ucha do ucha czyli dobre. Natychmiastowa nagroda. Człowiek wie po co wstał rano, zmarzł jadąc do pracy, kawy nie zdążył wypić. Na co dzień, nie od święta. Przeciwieństwo pracy w korporacji. Tu twój wynik rozpuszcza się w ogólnej masie. Gratyfikacje spadają z sufitu i w ogóle nie motywują. Kawa się skończy to masz ochotę wywalić z kałasza. I co z tego, że kolejny projekt zakończony sukcesem. Komu do osobistego szczęścia potrzebny nowy layout raportu? A dobre ciasto? Dlatego wielu marzy, żeby otworzyć knajpę. I ja...

Głęboko w sercu tak, marzenie mam!

Chór bandytów:
Marzenie mam!
Marzenie mam!

Bandyta z hakiem:
Żaden ze mnie niekulturny, durny cham!
Niejednego stłukłem karka,
Ale w duszy zakamarkach,
Jak chyba każdy z was,
Marzenie mam!


W ramach postanowień noworocznych chociaż o szczegółach tymczasem cicho sza.

Wracając do ciasta. Jakby to było cudownie w życiu mieć taką książkę kulinarną, w niej przepisy. Na udane dzieciństwo. Weź to to i tamto, wymieszaj, upiecz, zostaw do ostygnięcia. Przed podaniem posyp cukrem pudrem. Na mądry wybór zawodu, którego wykonywanie się nie znudzi i zagwarantuje godziwe życie. Weź to i  śmo, wymieszaj, upiecz.. Na dobry związek weź to i to a nie bierz tamtego i mieszaj i piecz. I żeby zawsze z tych przepisów dobre wychodziło. No czy to by nie było prościej.





poniedziałek, 14 stycznia 2013

Asertywność

W piątek wsiadam do taksówki. Wsiadając pytam czy panu taksówkarzowi odpowiadałoby gdybym za kurs zapłaciła kartą kredytową. Pytanie mam wsparte odpowiednimi naklejkami na bocznej szybie, moc jest ze mną. Pan wzrusza ramionami, coś bełkocze pod nosem. Jest zimno, jestem spóźniona, wsiadam i tak. Silę się na serdeczność. Że może po drodze zatrzymamy się przy bankomacie? Zero reakcji. No to może się zatrzymajmy. OK. A nie pojedzie pan prosto Emilii Plater? Tam jest korek, wylewnie tłumaczy taksówkarz, i skręca w Jerozolimskie. I na ten tychmiast staje w korku. Obrażam się, przestaję się odzywać. Na szczęście akurat dzwoni kolega, rozmawiam. Bliżej domu, czterysta pięćdziesiąt godzin później, instruuję gdzie ma stanąć, żebym jednak mogła skorzystać z bankomatu. Okazuje się, że bankomat zlikwidowali. Idę pana zorientować w sytuacji i że pójdę dalej, tam jest drugi. Yhy. W drugim moja karta jest mielona przez wieczność po czym zostaje wypluta z komunikatem na czarnym ekranie zieloną literą OUT OF ORDER. No żesz.... Wracam do pana, informuję. Przewrót oczami jak u Greya, kto przebrnął ten wie. Doznaję olśnienia, że za rogiem być może jest trzeci bankomat. Istne zagłębie bankomatów, w tym większość bezużyteczna. Do tego taksówkarz prostak i cham. Idę. Jest bankomat! Działa bankomat!! Biorę kasę, wracam, nie wiedzieć czemu, uszczęśliwiona. Tymczasem kwota na taksometrze skoczyła o 5 zł. Pan mi na pewno odliczy, myślę. Jedziemy pod dom, płacę całą kwotę, bąkam DO WIDZENIA, bez odzewu, i wysiadam. Mistrzostwo?

niedziela, 13 stycznia 2013

Prekursorium

Piękna czterdziesta pierwsza zima szczypie w oczy, szczypie w uszy. Wiadomo, ile ich było, czort wie, ile jeszcze będzie.Zaczynam doceniać każdą chwilę, przestaję szerokim gestem marnować czas. Zakładam bloga, ukręcam bat na własne bumelanctwo: nie rzucać słów na wiatr, jak się coś zaplanuje robić, jak się czegoś nie znosi za drzwi wyrzucić, wspierać siebie, doceniać, chronić. Nie marnować też myśli i słów, zużywać tutaj. Zanim trafię do prosektorium.

A jak wyjdzie śmiesznie?
Ludzie się pośmieją i koniec. Wielkość nie boi się śmieszności.


Amen.