niedziela, 28 września 2014

z cyklu: co znalazłam w archiwum oraz tadam, wróciłam na bloga!

z 28 listopada 2010, idealne na wczesnojesienną deprechę:

życie jest jak poker
karty przy orderach
ostatnie pieniądze na stole
serce wali
ręce spocone
dookoła pazerne chuje
a ty kombinujesz co zrobić
żeby odsłaniając się jednak wygrać
a nawet jeśli tym razem się nie uda
pójdziesz dawać dupy w korporacji albo na własnym
gdzie tym bardziej trzeba harować od świtu do zmierzchu
zaniedbując wszystkich ze sobą na czele
żeby naciułać na nową chwilę prawdy 
i znów siedzieć
i znów się pocić 
i rzucać szczęściu rękawicę
i tak w koło 
bez wytchnienia 
przez siedem dni w tygodniu
każdy kto to robi jest głupkiem 
a każdy kto nie robi, jest leniem
co chwila stoisz z zasłoniętymi oczami 
na skrzyżowaniu miliarda dróg
i musisz wybrać tę dobrą wierząc
że spotka cię nagroda
bezkolizyjnie doczołgasz się raju
gówno
w raju też są skrzyżowania
leżenie krzyżem to tamtejsza specjalność