poniedziałek, 4 marca 2013

Migrena

O tak. Nie jakiś tam bólek głowy ćmiący za uszkiem tylko bezustanne świdrujące ociemniające napierdalanie wiertarką udarową po całym mózgu, po całej mnie. Od wieczora do rana, cały dzień, przez następną noc i jeszcze przez kolejne rano. Tableteczkę? Ból odpowiada: BUM BUM. Górę tableteczek? BUM SRUM BUUUM. Kompresik zimny na skroń? Tarza się ze śmiechu ale w tym tarzaniu nie zapomina walić mnie piętami uzbrojonymi w ostrogi. Spacerek, wiaterek, herbata? Sratatata zaturlał się do samego środka i wali salwy jak armata. Buduję schron z własnego ciała zwiniętego w embrion, okrytego kołdrą, w ciemnościach płytko oddycham, oblewam się potem, wyczekuję. Nagle - gwizd! Nagle - świst! Para - buch! Koła - w ruch! Za co to za co to za co to za co to...

1 komentarz:

  1. przeczytalam tego posta i chyba sama sobie przywolalam automatycznie bol glowy :P

    OdpowiedzUsuń