wtorek, 15 stycznia 2013

Kulinarnie a tak naprawdę o sensie życia.

Upiekłam ciasto. Z książki White Plate "Słodkie". Torta della Nonna się nazywa. Wspaniałe, cudowne, pyszne. Wszyscy biorą przepis. Czy to mój sukces czy White Plate? Nie wiem ale dumna jestem i tak. Nie ma chyba wspanialszej rzeczy niż karmić ludzi. Na przykład w barze sushi. Się wchodzi, się siada, patrzy się na facetów zwijających te wszystkie cuda, się wybiera, się zjada. Praca i za chwilę efekt. Klient uśmiechnięty od ucha do ucha czyli dobre. Natychmiastowa nagroda. Człowiek wie po co wstał rano, zmarzł jadąc do pracy, kawy nie zdążył wypić. Na co dzień, nie od święta. Przeciwieństwo pracy w korporacji. Tu twój wynik rozpuszcza się w ogólnej masie. Gratyfikacje spadają z sufitu i w ogóle nie motywują. Kawa się skończy to masz ochotę wywalić z kałasza. I co z tego, że kolejny projekt zakończony sukcesem. Komu do osobistego szczęścia potrzebny nowy layout raportu? A dobre ciasto? Dlatego wielu marzy, żeby otworzyć knajpę. I ja...

Głęboko w sercu tak, marzenie mam!

Chór bandytów:
Marzenie mam!
Marzenie mam!

Bandyta z hakiem:
Żaden ze mnie niekulturny, durny cham!
Niejednego stłukłem karka,
Ale w duszy zakamarkach,
Jak chyba każdy z was,
Marzenie mam!


W ramach postanowień noworocznych chociaż o szczegółach tymczasem cicho sza.

Wracając do ciasta. Jakby to było cudownie w życiu mieć taką książkę kulinarną, w niej przepisy. Na udane dzieciństwo. Weź to to i tamto, wymieszaj, upiecz, zostaw do ostygnięcia. Przed podaniem posyp cukrem pudrem. Na mądry wybór zawodu, którego wykonywanie się nie znudzi i zagwarantuje godziwe życie. Weź to i  śmo, wymieszaj, upiecz.. Na dobry związek weź to i to a nie bierz tamtego i mieszaj i piecz. I żeby zawsze z tych przepisów dobre wychodziło. No czy to by nie było prościej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz